Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Z roku na rok coraz więcej Polaków decyduje się na przekazanie 1 proc. podatku wybranym przez siebie organizacjom pożytku publicznego. W ostatnim rocznym rozliczeniu podatkowym za 2013 r. doszliśmy do 12 mln. To rekord.

Początki były jednak trudne. W dużej części zapewne dlatego, że do przekazywania 1 proc. podatku fundacjom i stowarzyszeniom nie zachęcał mechanizm tej operacji. Do końca 2006 r. trzeba się było po prostu mocno koło tego nabiegać. Podatnicy musieli wyciągać pieniądze ze swoich kieszeni i sami wpłacali je w bankach lub na pocztach na konta wybranych przez siebie fundacji czy stowarzyszeń. Potem czekali nawet trzy miesiące na to, aż fiskus zwróci im te pieniądze. Efekt? Marne zainteresowanie podatników wspieraniem organizacji pożytku publicznego 1 proc. podatku.

W pierwszym roku po uruchomieniu możliwości (rozliczenie za rok 2003) zasilania fundacji czy stowarzyszeń niewielką częścią swojego podatku podzieliło się z nimi ledwie 80 tys. osób. OPP dostały dzięki temu 10 mln zł. W każdym kolejnym roku te wyniki były lepsze, ale w zestawieniu z sięgającą 25 mln liczbą podatników ciągle wyglądały bardzo mizernie. W 2005 r. podatkiem podzieliło się z fundacjami i ze stowarzyszeniami nieco ponad 1 mln osób, rok później - przeszło 1,5 mln. Przełom nastąpił w czasie rozliczeń podatkowych za rok 2007. Na przekazanie 1 proc. podatku zdecydowało się wtedy ponad 5 mln osób, czyli co piąty podatnik. To dlatego, że mechanizm przekazywania 1 proc. został mocno uproszczony.

W czasie rozliczeń za 2008 r. 1 proc. przekazał już niemal co trzeci podatnik. W kolejnych latach zbliżaliśmy się niemal do połowy z nich, ale tempo przyrostu liczby tych, którzy dzielą się podatkiem z OPP, wyraźnie maleje. Z 1 proc. podatku za 2013 r. organizacje pożytku publicznego dostały blisko 508 mln zł. O przeszło 25 mln zł więcej niż rok wcześniej. To też wynik rekordowy. Ale i tu są oczywiście rezerwy. W dużej części dlatego, że 1 proc. obrósł różnymi błędnymi przekonaniami i mitami. No więc jak z nim w końcu jest?

Dam 1 proc., zapłacę więcej podatku. NIE

Wiele osób żyje w przekonaniu, że decydując na przekazanie 1 proc. podatku, musi go niejako zapłacić z własnej kieszeni. Czyli wyłożyć na to dodatkowe pieniądze. Tak nie jest. Wprawdzie jeszcze kilka lat temu mechanizm 1 proc. zmuszał podatników do samodzielnego przelewania pieniędzy z własnych kont czy kieszeni na konta OPP, jednak już wtedy fiskus zwracał im potem te pieniądze.

Teraz zasady są inne. Podatnik tylko wskazuje w PIT organizację, którą chce wesprzeć. I wylicza kwotę, którą chce jej przekazać (nie może to być więcej niż 1 proc. rocznego podatku wynikającego z PIT). Resztę robi fiskus. To on przekazuje pieniądze w imieniu podatnika. Ten nie musi nic więcej robić.

Co ważne, jeśli nie zdecyduje się na przekazanie 1 proc. jakiejś fundacji czy stowarzyszeniu, to te pieniądze i tak do niego nie zwrócą. Trafią do wspólnego budżetowego worka, i to państwo zdecyduje, jak je wydać. Już bez udziału podatnika.

Dam 1 proc. i będę miał więcej kłopotów przy wypełnianiu PIT. NIE

Przekazanie 1 proc. podatku wcale nie oznacza jakiejś wielkiej dodatkowej pracy przy wypełnianiu zeznania rocznego. Wiąże się z koniecznością wypełnienia ledwie kilku dodatkowych rubryk w PIT. I to łatwych.

Trzeba więc podać numer KRS (czyli z Krajowego Rejestru Sądowego) wybranej przez siebie organizacji. Kiedyś podawało się nazwę, te są jednak często dość skomplikowane i wielu podatników się przy tym myliło. Część fundacji i stowarzyszeń ma długie nazwy, które nie mieściły się w rubryce w PIT. Podatnicy je skracali, a to powodowało problemy z ich identyfikacją.

Teraz OPP rozróżnia się po numerze KRS, więc jest łatwiej. I dla podatników, i dla fiskusa. Podatnik musi też podać w PIT kwotę, którą chce przekazać "swojej" organizacji. Musi policzyć 1 proc. swojego podatku. To chyba najtrudniejsza część tej zabawy. Ale tak naprawdę też przecież łatwa. Wystarczy kwotę rocznego podatku należnego pomnożyć przez 0,01 albo podzielić przez 100. I jest nasz 1 proc. Warto pamiętać, że wybranej przez siebie OPP nie można przekazać więcej niż 1 proc. rocznego podatku należnego. Można natomiast przekazać mniej. Ot, choćby 0,5 albo 0,8, albo 0,99 proc. podatku.

Dam 1 proc., pieniądze się zmarnują. NIE/TAK

To raczej rzadkość, ale oczywiście różnie może być. Nie ma gwarancji, że tak się nie stanie, ale możemy zminimalizować ryzyko. Trzeba więc dobrze się zastanowić, komu chcemy przekazać pieniądze.

Przede wszystkim należy sprawdzić, czy instytucja, którą chcemy wesprzeć 1 proc. podatku, ma status organizacji pożytku publicznego. To ważne, bo tylko takiej organizacji można przekazać część naszego podatku.

Lista organizacji z wymaganym statusem liczy w tym roku ponad 8 tys. pozycji. Są na niej organizacje małe i duże, bardziej i mniej znane, lokalne i ogólnopolskie. Takie, które wspierają: biedne albo chore dzieci, hospicja, schroniska albo stołówki dla bezdomnych, teatry, kluby sportowe, schroniska dla zwierząt... Każdy bez trudu znajdzie organizację pożytku publicznego, która wspiera bliski jego sercu cel.

Wybierając swoją OPP, warto sprawdzić, jak fundacja czy stowarzyszenie, które zamierzamy wesprzeć, wydawały pieniądze z 1 proc. w poprzednich latach. Można rzucić okiem na sprawozdania finansowe i merytoryczne z ich działalności. Można też zajrzeć na ich strony internetowe czy popytać wśród znajomych. Wiele organizacji z góry zakłada, na co przeznaczy pieniądze z danej zbiórki. To też można sprawdzić. Dobrze również poszukać w mediach, w internecie, czy wybrana OPP nie ma na koncie jakichś wpadek.

1 proc. podatku muszę dać dużej, znanej fundacji czy stowarzyszeniu. NIE

Stanowczo nie. Oczywiście najwięcej pieniędzy z 1 proc. dostają największe organizacje, o których najwięcej słychać w mediach. Te, które prowadzą aktywne kampanie. Dość powiedzieć, że w zeszłym roku najwięcej pieniędzy z 1 proc. dostała, to już tradycja, Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". Jej konto zasiliła kwota prawie 127 mln zł. Przeszło 1/4 całej puli pieniędzy z tego tytułu w podatku za 2013 r.!

Przedstawiciele środowiska pozarządowego trochę kręcą na to nosami, ale mówią też, że ma to swoje zalety, bo dzięki kampaniom medialnym dużych OPP rośnie świadomość ludzi, że można i warto przekazywać organizacjom non profit 1 proc. podatku.

Pozarządowcy zachęcają też do przyglądania się lokalnym inicjatywom. Takim, do których mamy zaufanie i których efekty działań zaobserwujemy w naszym najbliższym otoczeniu. Mówią, że warto się zastanowić, czy 1 proc. nie zostawić w swojej okolicy, w swojej społeczności. Można to zrobić.

Dam 1 proc. i będzie wstyd, bo mój podatek jest niewielki. NIE

To dylemat wielu osób. Nie dają 1 proc., bo niewiele zarabiają. W konsekwencji płacą mało podatku. - 1 proc. od małej kwoty podatku to bardzo mało - mówią. I tłumaczą, że wstydzą się przekazywać tak mało. I że OPP tak niskie wpłaty nic nie pomogą. To nieprawda.

Działacze pozarządowi od lat przekonują, że liczy się każda kwota. Nawet ta najmniejsza jest ważna dla OPP. Wiele małych wpłat składa się na duże sumy, które pomagają fundacjom i stowarzyszeniom realizować wiele przeróżnych działań i projektów.

- Niewielkie kwoty ofiarowane przez 10, 50 czy 100 osób są często ostatnią deską ratunku dla mniejszych organizacji. Bez tego wsparcia nie mogłyby prowadzić działalności - przekonują samorządowcy.

Dam 1 proc., fiskus mnie skontroluje. NIE

Wiele osób myśli, że jeśli przekaże 1 proc. podatku wybranej przez siebie organizacji pożytku publicznego, to po prostu narazi się fiskusowi. Że mu podpadnie. W ich przekonaniu urzędy skarbowe krzywym okiem patrzą na osoby dzielące się podatkiem z OPP, bo przecież tym samym uszczuplają one wpływy budżetowe. Rozdrażniony fiskus musi to sobie jakoś powetować, bierze więc pod lupę zeznania roczne z 1 proc.

To oczywiście nieprawda. Nie jest tak, że fiskus w jakikolwiek sposób nęka osoby dzielące się z fundacjami czy ze stowarzyszeniami swoim podatkiem. Przeciwnie. W poprzednich latach do przekazywania 1 proc. podatku zachęcał zwykle nawet... minister finansów. Robią to też na przykład władze lokalne. Podatkiem można więc dzielić się bez strachu.

Osoby, które się na to zdecydują, czeka nie kara, ale raczej wdzięczność wspartych organizacji. Często przysyłają one potem podziękowania, jakiś drobny upominek, na przykład pocztówkę wykonaną przez dzieci, którymi się opiekują. I zachęcają do dalszego wsparcia. Także na co dzień, poza mechanizmem 1 proc. podatku.

Dam 1 proc., będę dłużej czekać na zwrot nadpłaty. NIE

Fiskus ma trzy miesiące na zwrot nadpłaconego przez nas podatku dochodowego. Czas ten biegnie od momentu złożenia zeznania w urzędzie skarbowym, wysłania pocztą (liczy się data stempla na liście poleconym) albo przez internet. Oczywiście podatnikom zależy na tym, żeby odzyskać swoje pieniądze jak najszybciej. Tymczasem część osób uważa, że jeśli w PIT wskażą OPP, której chcą przekazać swój 1 proc. podatku, to wydłuży to czas oczekiwania na zwrot nadpłaty. To nieprawda. Nic takiego nie powinno mieć miejsca.

Doświadczenie pokazuje natomiast, że czas oczekiwania na pieniądze zależy od terminu złożenia PIT. Jeśli zrobimy to w miarę wcześnie, możliwie w styczniu, lutym, a nawet marcu, to to oczekiwanie będzie stosunkowo krótkie. Pieniądze można odzyskać nawet pod dwóch, trzech tygodniach.

Gorzej, jeśli składa się zeznanie późno, tuż przed upływem przewidzianego na to terminu, czyli przed końcem kwietnia. Wtedy nadpłacone pieniądze można otrzymać nawet pod koniec trzymiesięcznego okresu przewidzianego na ich zwrot. To dlatego, że zdecydowana większość podatników odkłada rozliczenie na ostatni moment i urzędy skarbowe są wtedy dosłownie zasypywane zeznaniami rocznymi. Ich "przerobienie" musi więc potrwać. Nie ma to jednak związku z 1 proc. podatku.

Inna sprawa, że upowszechnienie rozliczania się przez internet sprawia, iż na zwrot nadpłaty czekamy coraz krócej. W tym roku wiele osób ma już swoje pieniądze z powrotem w ręku. Często nie kryją zaskoczenia, że odzyskały je znacznie szybciej niż w poprzednich latach.

Dam 1 proc., stracę prawo do odpisania ulgi za darowizny. NIE

W katalogu ulg podatkowych ważne miejsce zajmują te za darowizny. Takich ulg jest kilka. Zwykła pozwala odliczyć od dochodu darowizny na rzecz organizacji (różnego rodzaju fundacji czy stowarzyszeń, nie muszą mieć statusu organizacji pożytku publicznego) działających w sferze pożytku publicznego i na cele kultu religijnego. Limit ulgi to 6 proc. rocznego dochodu podatnika.

Na tym jednak lista ulg za darowizny się nie kończy. Oprócz ulgi za zwykłe darowizny jest też bowiem ulga za darowizny na działalność charytatywno-opiekuńczą Kościołów. Chodzi tu m.in. o prowadzone przez Kościoły hospicja, noclegownie czy stołówki dla biednych i bezdomnych. Tu można odliczyć od dochodu pełną kwotę przekazanej w danym roku darowizny, bez żadnego limitu. W skrajnym przypadku mogłoby to być nawet 100 proc. rocznego dochodu podatnika!

W ramach limitu ulgi za zwykłe darowizny (6 proc. rocznego dochodu) mieści się też ulga dla podatników będących honorowymi dawcami krwi. Odliczeniu podlega tu oddana w zeszłym roku liczba litrów krwi pomnożona przez kwotę specjalnego ekwiwalentu. Ów ekwiwalent w 2014 r. wynosił 130 zł. Jeśli więc honorowy dawca oddał bezpłatnie, powiedzmy, półtora litra krwi, ma do odpisu 195 zł.

Wiele osób, które w zeszłym roku oddały krew albo przekazały pieniądze na Kościół bądź jakiejś fundacji, obawia się, że jeśli przekaże 1 proc. podatku, to nie będzie mogło w PIT odpisać sobie tych darowizn. Nic podobnego. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Przekazanie 1 proc. nie odbiera podatnikowi prawa do ulg za darowizny. I odwrotnie. Można więc wspierać OPP częścią podatku bez obaw o ulgi za darowizny. f

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.