- Jest szansa, że przy sensownie przeprowadzonych przetargach na 1800 i 800 MHz w 2016 r. cała
Polska znalazłaby się w zasięgu LTE - mówi Cezary Albrecht z Polskiej Telefonii Cyfrowej. Pierwsza częstotliwość miałaby być rozdzielana w tym roku, druga - w przyszłym. Do tego dojdzie jeszcze pasmo 2,6 GHz. I koniec, bo na razie to ostatnie pasma do sprzedania.
Nie jest tajemnicą, że dla Centertela (
Orange) i PTC (
T-Mobile) wrogiem numer jeden w walce o częstotliwości jest grupa Zygmunta Solorza-Żaka z Polkomtelem, a zaraz za nią P4 (Play). Dla tego ostatniego gracza wrogami są wszyscy inni. Wynika to z dzisiejszego podziału cennego pasma 1800 MHz między poszczególnymi graczami - według UKE podmioty z grupy kapitałowej Solorza posiadają łącznie 40 proc. całego pasma, PTC i Centertel po 13 proc., natomiast P4 nie posiada nic.
Kto dostanie pozostałe 34 proc.? P4 na pewno w
przetargu wystartuje i liczy na zwycięstwo.
- Niezbędne jest wprowadzenie w warunkach przetargu kryterium zachowania konkurencji - mówi rzecznik Play Marcin Gruszka. - To najważniejsze kryterium z punktu widzenia rozwoju rynku i klienta. Nasi główni konkurenci Plus, T-Mobile i Orange otrzymali te częstotliwości w latach 1997-2000 bez przetargów i tym samym zachwiana została równowaga na rynku - przekonuje Gruszka. - Zdobycie tych częstotliwości przez Play to "być albo nie być" dla przyszłości konkurencji na rynku w latach 2013-14 - dodaje.
Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP (Orange), z argumentami konkurenta się nie zgadza. Na swoim
blogu pisze: "Preferowanie niektórych podmiotów, w tym wypadku P4, jest niczym nieuzasadnione. Jesteśmy zwolennikami tzw. czystej aukcji w przetargach" - podkreśla.
Operatorzy widzą też inny problem. Według wstępnych założeń przetargu w przypadku pierwszego z pasm (10 MHz) decydujące miałoby być kryterium konkurencyjności, w przypadku drugiego pasma (15 MHz) decydująca miałaby być m.in. cena. - Problem w tym, że według obecnych założeń sprzedawane miałyby być trzy pasma po 5 MHz. Tymczasem taka paczka nic nie daje, nie zbuduje się na niej w efektywny sposób LTE - mówi Albrecht z PTC. Jego zdaniem potrzeba co najmniej pasma o szerokości 10 MHz. - Jeden podmiot powinien mieć prawo starać się o dwie paczki po 5 MHz - dodaje.
I podkreśla, że jednym z istotnych warunków przetargu powinno być też zmuszenie zwycięzcy do szybkich inwestycji.
Co na to UKE?
- Nie rozpoczęto jeszcze formalnych konsultacji dotyczących przetargu na pasmo 1800 MHz. Kwestia ostatecznego kształtu przetargu jest zatem ciągle otwarta, a uwagi rynku będą wzięte pod uwagę przy opracowywaniu kolejnej wersji dokumentacji przetargowej - mówi nam prezes Magdalena Gaj.
Prezes UKE nie odnosi się więc do konkretnych zarzutów, ale jedno przyznaje: - Za słuszną należy uznać uwagę operatorów, aby w decyzjach rezerwacyjnych zawarte zostały zapisy zobowiązujące operatora do szybkich inwestycji - przekonuje prezes Gaj.
Jej zdaniem konieczne byłoby też - już po rozstrzygnięciu przetargu - dokonanie tzw. refarmingu, tak aby poszczególni operatorzy dysponujący częstotliwościami w paśmie 1800 MHz posiadali zasoby ciągłe. To umożliwi wdrożenie nowych technologii (np. LTE) z dużymi prędkościami transmisji.