Ta rewolucja to tzw. podzielona płatność (split payment). Tłumacząc to najprościej, chodzi o to, że zapłata dla firmy za towary i usługi będzie dzielona na dwie części: podatek VAT i należność główną.

Podatek będzie na rachunku VAT pod kontrolą skarbówki. Czyli jeśli należność wyniesie 1000 zł plus 230 zł VAT to firma dostanie do dyspozycji tylko ten tysiąc. A 230 zł trafi na specjalne konto VAT.

Split payment. Nowa tama przeciwko oszustom

W Europie podzieloną płatność na taką skalę wprowadzamy jako pierwsi, w ograniczonym zakresie taki system funkcjonuje we Włoszech i Czechach. Rozwiązanie ma działać tylko między firmami (czyli nie dotyczy stosunków firma – konsument).

Podzielona płatność ma być tamą przeciwko oszustom. Z całą pewnością to jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza cegła w systemie uszczelnienia systemu VAT w Polsce. Rząd w ocenie skutków regulacji szacował, że już w przyszłym roku dzięki temu rozwiązaniu budżet dostanie dodatkowo prawie 3,4 mld zł. Z każdym rokiem kwota ma jednak rosnąć. Za dwa lata ma być to 7,6 mld zł, później 8,6 mld zł, wreszcie 9 mld zł. rocznie.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej